DOM ZDROJOWY WCZORAJ…
„Po kościele widziałam plan nowego hotelu w Szczawnie, który będzie pod dachem za dwa tygodnie. Rozmawiałam z Keindorffem, naszym dyrektorem generalnym i architektem, oraz von Pohlem. Zamierzam wszystko zaprojektować sama, w tym len, srebro i porcelanę. Potrafię to zrobić lepiej i taniej niż oni. (…) Hotel powinien być zbudowany z drewna i kafli z miłymi, ładnymi heidelbergowskimi balkonami…” – pisała w swoim pamiętniku w listopadzie 1909 roku księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless (z domu Cornwallis-West), znana wszystkim jako księżna Daisy.
Jej mąż, Jan Henryk (Hans Heinrich) XV Hochberg książę von Pless, właściciel między innymi Zamku Książ i posiadłości w Pszczynie, w pełni akceptował projekty swej pięknej małżonki. I tak z jednej strony dzięki inicjatywie i środkom finansowym księcia, z drugiej zaś strony dzięki zmysłowi artystycznemu księżnej, powstał największy, najpiękniejszy i najsłynniejszy hotel na Śląsku – Grand Hotel, wybudowany w stylu późnego klasycyzmu. Autorem projektu był prawdopodobnie architekt z Berlina Eisermann, prace budowlane zaś toczyły się pod kierunkiem mistrza budowlanego Kramera.

Budynek był jednym z najnowocześniejszych hoteli na świecie i to także była zasługa Daisy – kobiety nowoczesnej, ceniącej postęp i te z wynalazków, które podnosiły komfort życia. Grand Hotel w Szczawnie–Zdroju oferował swoim gościom 130 pokoi i kilka apartamentów z łazienkami. Pomieszczenia wyposażone były w meble w stylu Sheraton. Hotel posiadał salę konferencyjną, restaurację i winiarnię. Na odwiedzających to miejsce czekał bar w stylu empire, czytelnia w stylu gruzińskim, sala bilardowa, muzyczna i salony fryzjerskie.

Obiekt był jednym z pierwszych na Śląsku budynków wyposażonych w instalację wodno – kanalizacyjną, która sprawna jest do dziś. O ówczesnej nowoczesności hotelu świadczyły też inne udoskonalenia techniczne, a mianowicie pięć napędzanych elektrycznie wind, centralne ogrzewanie i centralny odkurzacz, a nawet klimatyzacja. Istniejącymi kanałami doprowadzane było do pokoi powietrze, które w zależności od potrzeb chłodzono lub podgrzewano w specjalnych komorach i rozprowadzano korytarzykami w ścianach po całym budynku.
Z kolei kuchnia wyposażona została m.in. w specjalną szafę – chłodziarkę wina. Były w niej półki, na których pod skosem układano butelki z winem. Zamontowany w szafie mechanizm powodował, że półki wędrowały z góry na dół, a potem znowu do góry, natomiast pompowane do wnętrza szafy powietrze utrzymywało stałą temperaturę wina.

Grand Hotel posiadał również urządzenia kąpielowe oraz inhalacyjne. Zainstalowano tu także drugą w Szczawnie- Zdroju komorę pneumatyczną, którą wybudowała firma H.von Hößle z Monachium. Istniało tu także emanatorium radonowe. Do czasów obecnych pozostały z oryginalnego wyposażenia kryształowe żyrandole i lustra w holu głównym oraz jadalniach i salach klubowych, marmurowe atrapy kominków, od których biegły kanały wentylacyjne, bogato zdobiona sztukateria oraz mosiężne klamki w drzwiach pokoi.

Sława szczawieńskiego Grand Hotelu sięgała poza granice kontynentu. Gmach robił imponujące wrażenie, nie tylko na gościach, ale osobach profesjonalnie zajmujących się architekturą. To właśnie Dom Zdrojowy w Szczawnie – Zdroju posłużył jako wzór do budowy Grand Hotelu w Sopocie w latach dwudziestych XX wieku.
Gośćmi Grand Hotelu byli przedstawiciele rodów arystokratycznych z całej Europy. We wrześniu 1913 roku, podczas odbywających się na Dolnym Śląsku międzynarodowych manewrów militarnych, w Grand Hotelu mieszkali cesarz Niemiec Wilhelm II, król Grecji Konstantyn I oraz Winston Churchill, I Lord Admiralicji Wielkiej Brytanii.
Niestety kłopoty finansowe, jakie dotknęły rodzinę Hochbergów na początku lat 30-tych XX w. spowodowały, że w roku 1931 rodzinne dobra w Szczawnie - Zdroju, w tym Grand Hotel, kupiła berlińska spółka budowlana. W roku 1934 Szczawno stało się uzdrowiskiem państwowym, a Grand Hotel przemianowano na Kurhotel Schleisische Hof (Uzdrowiskowy Dwór Śląski).
Okres międzywojenny zahamował nieco rozwój uzdrowiska, lecz stało się ono modne wśród całkiem nowej, a prominentnej grupy - elit władzy III Rzeszy. Jak wynika z relacji świadków, w Hotelu Śląskim mieszkali Reichsführer SS Heinrich Himmler, a także minister informacji i propagandy Joseph Paul Goebbels. Niektórzy mówią, że właśnie tu przebywał też Adolf Hitler podczas swej wizyty w Waldenburgu, czyli dzisiejszym Wałbrzychu. Jednak tej informacji nie potwierdzają historyczne źródła.

Wojna znów zmieniła charakter uzdrowiska. Zaczęli tu przybywać wyższej rangi oficerowie, szczególnie zasłużeni dla III Rzeszy - ranni lub kontuzjowani na frontach. W swych pamiętnikach wspomina swój pobyt w Bad Salzbrunn zaufany adiutant Hitlera, Nicolaus von Below, leczący obrażenia po kętrzyńskim zamachu. Bywał tu też Hermann Göring minister lotnictwa i premier Prus, współtwórca Gestapo, od 1936 roku kierujący gospodarką III Rzeszy, a w 1939 desygnowany na następcę Hitlera. Przebywał tu tak często, że Grand Hotel nazywać zaczęto „Sanatorium Göringa”.
Historycy podejrzewają, że częste wizyty w Szczawnie związane były nie tylko z wypoczynkiem, lecz tajemniczymi interesami gospodarczymi III Rzeszy, prowadzonymi w Wałbrzychu i Górach Sowich.
Dawny Grand Hotel pełnił podobno jeszcze jedną funkcję. W luksusowych pomieszczeniach hotelu wykładano teorię działań organizacji Werwolf – tajnej organizacji w strukturach SS, którą pod koniec wojny przygotowywano do podziemnych działań zbrojnych na terenach zajmowanych przez aliantów i Rosjan. Wojska radzieckie zbliżały się już do Wałbrzycha, gdy w Szczawnie odbyło się ostatnie szkolenie grupy Werwolf, a na strzelnicy na Wzgórzu Gedymina uczono posługiwania się wszelkimi rodzajami broni wykorzystywanej przez Rosjan.
…I DZIŚ
Obiekty uzdrowiska, w tym także Grand Hotel, w czasie wojny nie uległy zasadniczym zniszczeniom. W maju 1945 roku uzdrowisko zajęły wojska Armii Czerwonej. Wiele obiektów przeznaczonych zostało wtedy na szpitale wojskowe oraz ośrodki rehabilitacyjno - wypoczynkowe dla żołnierzy radzieckich. Wśród nich był także dawny Grand Hotel.

Już jako Dom Zdrojowy został przejęty przez powołane do życia w 1946 r. Przedsiębiorstwo Uzdrowisko Solice - Zdrój, przemianowane wkrótce potem (po zmianie nazwy miejscowości) na Uzdrowisko Szczawno – Zdrój.
Majestatyczna sylwetka wciąż jest najbardziej charakterystycznym symbolem Szczawna-Zdroju. Budynek szczęśliwie ominęła wojenna zawierucha i u przebywających tu gości wciąż budzą zachwyt kryształowe żyrandole, marmurowe kominki, wielkie lustra, bogata sztukateria czy wspomniane wcześniej mosiężne klamki – elementy, które w dużej mierze są spuścizną po księżnej Daisy.

Tuż po wojnie kuracjusze przybywający na leczenie do Domu Zdrojowego, mogli tu spędzać czas wyjątkowo luksusowo. Na parterze bowiem, w prawym skrzydle budynku, znajdowały się dwa salony fryzjerskie - osobny dla pań i panów; w lewym zaś doskonale wyposażona Biblioteka Uzdrowiskowa. Być może kiedyś powróci ta piękna tradycja…

Dziś Dom Zdrojowy jest najważniejszym sanatorium „Uzdrowiska Szczawno – Jedlina” S.A., a jednocześnie należy do najbardziej znanych i prestiżowych sanatoriów w Polsce. Dysponuje blisko 300 miejscami hotelowymi. W obiekcie znajdują się 2 sale prelekcyjne, mogące pomieścić prawie 100 osób, 3 jadalnie, w których jednocześnie można przyjąć 400 osób, sale rehabilitacyjne, gabinety zabiegowe, lekarskie, jak również pracownie spirometrii oraz czynnościowych badań serca.
Przyziemie Domu Zdrojowego, które tuż po wojnie było siedzibą dyrekcji firmy, zagospodarowano na nowoczesny fitness klub. Działa tu jedna z nielicznych na Dolnym Śląsku kriokomora ogólnoustrojowa – urządzenie do leczenia niskimi (do -160˚C) temperaturami.

Obiekt nie raz służył jako… plan filmowy. W ostatnich latach kręcono tu między innymi wybrane sceny filmu „Baryton” w reżyserii Janusza Zaorskigo ze Zbigniewem Zapasiewiczem w roli głównej. Tu powstawały sceny popularnego serialu autorstwa Bogdana Wołoszańskiego – „Tajemnica Twierdzy Szyfrów”, serialu „ Warto kochać”, a ostatnio filmu powstającego we współpracy z rosyjską telewizją „ Jasnowidz”. W 2005 roku gościem Domu Zdrojowego była Agnieszka Rylik – sportsmenka i prezenterka Telewizji TVN.
Niestety, najczęściej Dom Zdrojowy „udawał” w filmie zupełnie inne miejsca. Być może kiedyś doczeka się, by „zagrać samego siebie” – może w filmie biograficznym o księżnej Daisy?












BIP